To prosta ale też elegancka stylizacja na wiele okazji.
Moja dzisiejsza propozycja tak jak poprzednia pozostaje w klimacie black and white. Główną rolę odgrywa spódnica z falbaną, z ażurowym haftem. Lekka, zwiewna w stylu boho. Zdecydowałam się na niestandartowe jej połączenie z elegancką kamizelką. Do tego klapeczki na niskim obcasie i wyszedł mi zestaw w którym śmiało mogę ruszyć do pracy ( biura).
Spódnica zamówiona w bonprix. Teraz w promocyjnej cenie- Tutaj.
Zakładając dzisiejsze ubrania zupełnie nie myślałam, że wyjdzie mi stylówka w stylu lat 70- tych. W ostaniej chwili zawiązałam na włosach chustkę bo pogoda była dość wilgotna , a przy takiej aurze moje włosy puszą się jak oszalałe ( kręcone się prostują, a wyprostowane wyginają). Spodnie dzwony kupiłam kilka sezonów temu. Uszyte są z grubszego lnu i dobrze trzymają kant. Oczywiście lata 70- te to mocno kolorowa moda i ktoś mógłby mi zarzucić, że to trochę naciągane ale cała zabawa modą polega na tym, że nie mamy kopiować, a inspirować się. Choć przyznaję, że tym razem inspiracja była niezamierzona i spontaniczna.
Tie dye to w dosłownym tłumaczeniu jest to nic innego jak „wiązać – barwić”. Technika polega na tym, że dowolny element odzieży np. koszulki, bluzy czy bluzki jest przewiązywany taśmami lub sznurkami, a następnie zanurzany w wybielaczu lub barwnikach.
Moja sukienka pochodzi z kolejnego zamówienia w bonprix Materiał to dżersej z małą domieszką wiskozy. Świetnie się nosi, przyjemny dla ciała. Moją uwagę zwrócił nie tylko wzór ale też ciekawa kolorystyka- kolor bzu i curry.
Sukienkę możecie zobaczyć TUTAJ
Mam dzisiaj dla Was propozycję prostej sukienki z dżerseju. To popularna tkanina, której atutem jest rozciągliwość i mała podatność na zagniecenia. Swoją sukienkę zamówiłam w Bonprix. Lawendowy kolor i letnie skojarzenia z Prowansją w dużej mierze zdecydowały o moim wyborze.
Na stronie Bonprix jest informacja, że czas oczekiwania na sukienkę to 3-4 tygodnie ale byłam mile zaskoczona bo przesyłka dotarła po około 10 dniach.
Obecny czas nie sprzyja zakupom. Oczywiście można coś wypatrzeć w sieci ale jednak to nie to samo co buszowanie po sklepach. Pozostało nam zatem wyciągąć z szafy to co mamy.
Mi się udało wyszperać i to sukienkę, której jeszcze na blogu nie pokazywałam. Kupiłam ją na wyprzedaży jakiś czas temu. Na wieszaku nie prezentowała się jakoś okazale ale ja pomyślałam, że mimo niezbyt popularnego koloru i jakiegoś workowatego wyglądu ma w sobie potencjał.
Dzisiaj mój pierwszy pomysł na jej noszenie :-).
Sukienka - Zara
Marynarka i torebka- SH
Botki - Pull&Bear