Dłuższa przerwa na blogu spowodowana była nieplanowanym urlopem. Decyzja została podjęta praktycznie w ciągu jednego dnia. Nawet urlopu nie miałam jeszcze potwierdzonego, a wyjazd już został zapłacony. Kierunek też taki o którym wcześniej jakoś nie myślałam zupełnie - Wyspy Kanaryjskie, a konkretnie Gran Canaria. Jeśli chodzi o mnie, to latanie samolotem nie jest dla mnie komfortowe. Stresuje się ogromnie i zazwyczaj wybieram miejsca gdzie szybko można dolecieć. Teraz na przekór sobie okazało się, że spędziłam 7 godzin w samolocie w jedną stronę z dodatkowym międzylądowaniem. Mimo tego nie żałuję. Było wspaniale. Ocean jest piękny. Nie mogłam się napatrzeć. Rano jeszcze przed wchodem słońca wychodziłam z hotelu pobiegać wzdłuż oceanu, a wieczorem wracaliśmy aby pospacerować.