sobota, 6 października 2012

Przypadki chodzą po człowieku

W mojej  szafie brakowało tego co jesienią w szafie powinno być obowiązkowo- trencz. Zaczęłam się   rozglądać po sklepach ale  na nic nie mogłam się  zdecydować. Coś zawsze  było nie tak, albo fason, albo cena. Moja  filozofia jest taka:  nie ma, to  trudno, nic na siłę.  Zrezygnowana, już machnęłam na to ręką. I zupełnie przypadkiem w moim ulubionym  SH patrze, jest! Piękny trencz Ralpha Laurena za jedyne 25 zł. !. Oryginalny, w idealnym stanie, nawet zapasowe guziczki były:-). To się  nazywa mieć szczęście...( oby mnie nie opuściło). Pozdrawiam.
trencz- Ralph Lauren
spodnie - Zara
golf- H&M
buty - Mohito
korale- hande made



















czwartek, 4 października 2012

Yellow skirt

Niech  Was nie zmyli  tytuł posta. Słabo znam angielski, w każdym  razie nie na  tyle  żeby posługiwać się  nim swobodnie. Proste zdanie potrafię zbudować, w końcu od  czego jest" Google  tłumacz" :-))).  I oczywiście z  góry przepraszam za wszystkie błędy,które  się pojawiły i  które z pewnością się pojawią. Z drugiej strony wszystko przede mną... może zdążę się jeszcze nauczyć :-). Co do dzisiejszego wyglądu, to tak: botki znacie z poprzedniego posta ( błagam niech mi Ktoś  napisze jaka jest poprawna pisownia -" postu",   czy " posta"), spódnica- Mohito, marynarka ( wełniana, jakość I klasa) - sh,  musztardowa torebka też już  była i naszyjnik, który słabo widać, to moje hand made.













wtorek, 2 października 2012

A mówiłam, że lubię czerwony...

Już od jakiegoś  czasu rozglądałam się  za  botkami, no i padło na  skórzane, cieniowane    botki w kolorze  czerwieni. Producentem jest firma Stifbut jeśli się  nie mylę z  Częstochowy . Nie wiem  czy  czarne nie  były by praktyczniejsze  ale co  tam... :-)To był impuls i mam nadzieję, że napięcie nie  spadnie :-))). Szaro-czarna sukienka z kapturem kupiona  została jakieś  osiem lat temu i  najczęściej zakładam ją do długich kozaków. Dżinsowa  bluza-  Zara ( kolejna praktyczna  "pamiątka" z wakacji), torebka - sh.











A poniżej więcej niż  kilka  fotek z  restauracji indyjskiej. Nie mogłam się zdecydować, które  wystawić no i wystawiłam wszystkie... :-)))






















Ale jestem z siebie zadowolona  heheh